Dom w Rabce-Zarytem
Miejsce, które nosimy w sercu – teraz czeka także na Ciebie. Wysoko, tuż pod lasem w Rabce-Zarytem, stoi dom, do którego wracaliśmy przez lata. Drewniany, z duszą, otoczony ciszą, świeżym powietrzem i przyrodą, którą znamy od dziecka. To właśnie tutaj zbieraliśmy jagody w lesie, piekliśmy szarlotki z jabłek prosto z ogrodu i robiliśmy jajecznicę na kurkach zebranych o porannej rosie tuż za domem. Grzyby, jagody, jabłka – wszystko, co najlepsze, rośnie wokół nas. Dom otacza dziki ogród, który żyje swoim rytmem – pełen traw, jabłoni, paproci i ciszy. Nad wszystkim góruje stary modrzew, pod którym latem jemy rodzinne obiady, popołudniami czytamy książki, a wieczorami słuchamy świerszczy przy ognisku. Obok znajduje się kamienny grill i miejsce na ognisko – idealne na wspólne wieczory pod gwiazdami. W zimie zjeżdżaliśmy na "jabłuszkach" z górek nieopodal.
Dom zachował swój dawny, drewniany charakter, ale został odnowiony z myślą o wygodzie gości.
To piętrowa, przestronna willa z tarasem, własnym laskiem i ogrodem, w której znajdziesz 6 pokoi – zmieści się tu wygodnie nawet 16 osób (plus dziecięce łóżko). Idealne miejsce na rodzinne wakacje, weekend z przyjaciółmi albo twórczy wyjazd w naturze. W środku czeka na Ciebie przestrzeń, która pozwala zwolnić i odetchnąć: ciepło kaflowych kominków (można w nich palić, jak za dawnych lat) i przytulny kącik do czytania. Dom jest gotowy na zimowe pobyty –
z klimatem i komfortem.
- 6 pokoi indywidualnie zaaranżowanych przedmiotami o wieloletniej historii
- woda w kranie czerpana jest bezpośrednio z pobliskiego źródła i nadaje się do picia,
a poza tym świetnie wpływa na skórę i włosy - 1 łazienka z pralką
- dostęp do internetu
- ogrzewanie kominkowe
Okolica
Okolica to królestwo natury:
- czyste, świeże powietrze
- ścieżki spacerowe i leśne zakątki pełne jagód i grzybów
- dzikie łąki wokół domu
- góra Grzebień w zasięgu spaceru
- szczyt Luboń idealny na całodniową wędrówkę
- rzeka Raba niedaleko
- nocą - rozgwieżdżone niebo bez miejskich świateł
Kilka minut drogi samochodem od Rabki-Zdrój:
- Park Zdrojowy z tężnią
- Rabkoland - park rozrywki dla dzieci
- Teatr Lalek „Rabcio”
- Muzeum Orderu Uśmiechu
- malownicze szlaki piesze i rowerowe
- zabytkowy kościół
- sklepy spożywcze
Cennik
Prosimy o kontakt telefoniczny w sprawie ustalenia ceny.
Z troski o Państwa wygodę, oddajemy dom na wyłączność.
Nr rachunku bankowego:
mBank 47 1140 2004 0000 3702 8143 3519
Wpłacając zadatek, w tytule przelewu proszę podać datę przyjazdu i nazwisko/nazwę, na którą zrobiono rezerwację. Jeżeli była wystawiona faktura, to proszę o numer faktury. Dziękuję.
Zarezerwuj
Rezerwacji można dokonać wypełniając
poniższy formularz i wysyłając do nas wiadomość
Zachęcamy również do kontaktu telefonicznego:
+48 792 211 027
* W sprawie rezerwacji poniższy numer
jest dostępny codziennie od godziny 8:00 do 22:00.
Poza tym przedziałem czasowym
obsługujemy tylko trwające pobyty
Dojazd
Adres Witówki: Olszówka 169, 34-730 Olszówka
Współrzędne: 49°37'21.6"N 19°59'56.8"E
Aby dojechać tam samochodem, najlepiej najpierw podjechać pod teren szkoleniowy GOPR (Olszówka 183). Jeśli w porze zimowej Państwa auto ma napęd na 4 koła lub łańcuchy, to najlepiej następnie przejechać drogą do drogowskazu wskazującego skręt w prawo do os. Stochle. Stamtąd można wjechać pod górę aż do budynku, skręcić w prawo w drogę leśną i jechać do samego końca. Jeśli wolą Państwo zostawić auto na parkingu przy GOPR, można obrać drogę pieszą i przejść 15 minut spacerem w górę. W e-mailu z potwierdzeniem rezerwacji dołączymy Państwu instrukcję dojazdu pod dom wraz z mapką, na której będzie również zaznaczona opcja spacerowa.
Uwaga, przy wpisywaniu adresu w Google Maps automatycznie proponowana jest Olszówka obok Bielska-Białej!
Historia Witówki




Wieś Zaryte leży w dolinie Raby, u podnóża Lubonia Wielkiego, na drodze do Rabki, w której od 1864 r. funkcjonuje uzdrowisko. Dojazd ułatwiało połączenie kolejowe Kraków-Chabówka ze stacją w Zarytem, istniejące od 1885 r. Na przełomie XX i XXI w. funkcjonowała tu tylko linia Chabówka-Nowy Sącz. Wymagająca od lat remontu trasa jest obecnie poddana gruntownej przebudowie. Po jej zakończeniu ma ponownie służyć zabytkowemu taborowi ze skansenu w Chabówce i ma umożliwić szybki dojazd z Krakowa. Historia domu Witówka zaczęła się w latach 30. XX w., kiedy Klemens i Feliksa Wittowie zdecydowali się kupić kawałek ziemi nad wsią Zaryte. Wybrali teren naprzeciw Lubonia, na wysokości 550 metrów n.p.m., by dom był „z dala od kurzu szosy,od wilgoci nadrzecznej”, jak pisze ich córka, „w cudownym, czarującym miejscu pod lasem, bardzo nasłonecznionym dzięki wypukłości terenu, mimo że na północnym zboczu”. Rozpoczęli budowę, wykuwając piwnicę w skale. Belki pozyskali podobno ze starego młyna, mogą więc one mieć znacznie więcej niż 100 lat. Równocześnie Wittowie posadzili przed domem modrzew (imponujący dziś rozmiarami) i sosnę, oraz wybudowali w ogrodzie istniejącą do dziś kapliczkę. Prace wykończeniowe domu przerwał wybuch II wojny światowej. Dom wybudowany jako dom letni, z czasem zaczął służyć cały rok, ponieważ za okupacji niemieckiej było tu bezpieczniej niż w mieście. Wittowie ukrywali tutaj Żydów – matkę z dzieckiem, która po wojnie wyemigrowała do Afryki Południowej. Czasowo przebywali tu również konspiratorzy ZWZ-AK. Skrytki wykonane w czasie okupacji służyły również po wojnie, bo pomogły w przechowaniu partyzanta antykomunistycznego, aby mógł bezpiecznie czekać na spotkanie z żoną. Na ostatni ze znanych rodzinie schowków natrafiono dopiero podczas remontu w 2024 r. Córka państwa Wittów, nauczycielka Krystyna Gackowa w 1971 roku sprzedała dom historyczce sztuki Janinie Kalinowskiej i jej córce, psycholog Magdalenie Nałęcz-Nieniewskiej. (Miejscowi, próbujący z jakiegoś powodu odstraszyć wszystkich potencjalnych kupców, przebierali się nawet za duchy. Nowe właścicielki nigdy jednak nie żałowały tego zakupu.) Witówka odtąd pozostała miejscem szczególnym dla rodziny – kolejne pokolenia spędzały tu wakacje, mimo początkowo surowych warunków. Brak bieżącej wody oznaczał chodzenie do źródła poniżej ogrodu, później wodę pompowano ręczną pompą w kuchni. Hydrofor zainstalowano dopiero w 1997 roku, przy okazji generalnego remontu ganków i piwnicy, w której urządzono łazienkę. W latach 2024–2025 dom został zaadaptowany również na potrzeby wynajmu. Na przestrzeni ponad pół wieku Witówka gościła niezliczoną liczbę osób – młodzież wędrującą z ks. Tadeuszem Fedorowiczem, historyków sztuki z Polski i zagranicy, krakowskich aktorów (m.in. Marię Seweryn, Jana Wieczorkowskiego) i artystów (np. Korę Jackowską), dziesiątki psychoterapeutów i ich kursantów z całego kraju, a w 1997 roku także powodzian z Wrocławia. W okresie stanu wojennego dom stał się bezpiecznym azylem dla działaczy „Solidarności”.
Opinie i wrażenia
Wydaje się, że był tak dawno jak otaczające go lasy. Aby dojść do niego od szosy, trzeba przekroczyć mostek na rzeczce. Droga prowadzi najpierw łagodnie przez zbocze, potem nieco ostrzej wśród lasu i wreszcie docieramy do dzikich łąk pokrytych kwiatami kaczeńców, jeśli jest właśnie wiosna. Dom wznosi się na łące i oparty jest o ciemny, zdaje się wiekowy las. Wysoko ponad domem góruje okazały, rozłożysty stary modrzew, pod którym chroni się kolorowa kapliczka. Jeśli jest wiosna, to nie ona w bzach.
Jest coś, co odróżnia ten dom z Zarytem od innych. Że jest on niepowtarzalny. Zastanawiam się, kto go stworzył i mam przeświadczenie, że to nie była jedna osoba. Wiele osób składających się na tą dużą rodzinę wniosło w ten dom coś własnego, osobistego. Połączenie tych różnych światów dawało efekt przytulności, rozweselało. Powiększało to jeszcze bogactwo różnych zakamarków tego domu. Jeszcze pamiętam skrzypienie schodów.
Wracając do domów z Zarytem i w ogóle do innych domów, gdy pytasz, co działa na ludzi tak, że się dobrze czują, dają coś z siebie, powiedziałbym, że to duch tego miejsca. Są domy, w którym ten duch bez wątpienia jest i działa w sensie stwarzania ludziom dobrego klimatu. Jestem o tym przekonany, chociaż nie ma na to żadnych dowodów naukowych. To się czuje, jak się wchodzi do pustego pokoju, w którym tego ducha jeszcze nie ma. Ściany wtedy odbijają głos i masz wrażenie jakiejś pustki. A potem, gdy już te ściany wchłoną życie, ludzkie głosy, sprawy, to czujesz, że działa jakaś magia, że wysyca te ściany, zostawia ślad. Myślę, że to jest to, co postawiają w domu zdarzenia i pokolenia wcześniejsze. A dom w Zarytem ma historię. Tam się przebijało mnóstwo ludzi. Gdy przekraczałeś pierwszy raz próg tego domu, czułeś jakby ich obecność.
Ten dom był otoczony drzewami i miał w sobie trochę tajemniczego półmroku. Przez to można się było w nim ukryć, dawało to poczucie bezpieczeństwa. Miła jest też bliskość lasu, łąka. Natomiast pewna odległość innych domów dawała poczucie wolności, swobody. Miłego uczucia, że jest się u siebie. Ja się w nim czułam swobodnie. Dla mnie tam było dużo wolności. Można było wnieść coś swojego. I potem już, gdy tamtędy tylko przychodziłam, to nawet gdy nikogo nie było, ten dom jakoś zatrzymywał. Patrzyłam, co kwitnie, co przybyło.